Odyseja Wiślana to etapowa przeprawa  przez całą Wisłę wpław. Na dziko. Tym razem jest jednak chwila na odpoczynek. Tak  wygląda rzeka przed Grudziądzem.

     Podobno wszystko ma swój początek i koniec (choć nie dam za to głowy). Pomyślałem, że poczytam sobie w takim razie o początkach rzeki. W eocenie, dawno temu, z Laponii do obecnej Zatoki Gdańskiej, płynęła rzeka Eridan. Dzięki tamtej rzece odnajdujemy teraz bursztyny. Bałtyku jeszcze nie było. Bałtyk jest bardzo młodym morzem. Podobno nie ma więcej niż 12 tysięcy lat. Nazwa tamtej rzeki pochodziła od imienia Erydan. Erydan był synem Okeanosa i Tetydy. Takie greckie opowieści.  Teraz, przez chwilę, inna rzeka płynie na północ, by ujść tam gdzie kiedyś Eridan. Był też taki moment w historii, że podobno jakaś Protowisła dopływała do czoła cofającego się na północ lodowca. Niedługo, tak myślę, jak już zresztą  bywało, Wisła spuchnie do rozmiaru morza lub wyschnie na amen. Wolę, żeby  wszystko zalało.  Wolę triumf wody. Smutny jest los rzeki zanikającej. Znamy to z Azji Środkowej. Póki jeszcze rzeka istnieje i ja też chyba istnieję, mogę sobie ugotować na brzegu kawę.

     Rozwijamy naszą polską cywilizację. Potrzebujemy piasku na różne  wspaniałe budowle. Na te nasze piramidy. Niektóre obiekty rzeczywiście wyglądają, jakby je wzniosło ufo.  Potrzebujemy  kruszywa na coraz lepsze drogi. Drogi są po to, by więcej i szybciej się przemieszczać. By zwiększyć tempo przemian. Ciach i już jesteś tu lub tam. Na przykład na Roztoczu lub w Szczecinie. Okazuje się, że najlepszy piasek do tego wszystkiego jest w rzece. Wydobywamy go na potęgę. Ufo już odwróciło klepsydrę i zaraz odleci, ale czy kiedyś powróci?

     Wezbranie jest dla rzeki tym, czym łyk czystego tlenu dla kowityka –  naprawdę tak powiedział profesor ichtiologii.  Życie rozwija się gwałtownie na zalanych łąkach i powstałych mokradłach.  Powódź to chwila triumfu rzeki. Dla ludzi to zgroza.  Woda opada, a my wracamy do swojego. Rzekę zaprzęgamy do pracy. Elektrownie znowu mielą powstałe życie, chłodząc swoje bloki energetyczne wodą z rzeki. To idzie w setki milionów ryb. A może zapory robić? To też dewastacja ekosystemu. Musimy mieć prąd. Coraz więcej prądu. Gadałem o tym niedawno z kolegą. Jaką wartość ma życie zwierzęcia, bo ludzkie jest podobno bezcenne? Czyli co wybrać: życie wszystkich wielorybów świata czy jednego człowieka? Są tacy, co poświęcą się za wieloryby.

     Sieć kanałów, zastawek i jazów. Jest w tym jakiś dziwiętnastowieczny urok.  Jakaś wiara, że poradzimy sobie z naturą. To paradoks, bo hydrotechnika bardzo mi się podoba. Widział ktoś zaporę na Bobrze?  Jest piękna. Albo kanały w Bydgoszczy? Dużo łatwiej zrzucić bombę na ten próg we Włocławku. Może jednak, jeśli  już będziemy ingerować w przyrodę w przyszłości, to jakoś rozumnie. Jakoś się poukładamy. Bez samobójstwa. I nie trzeba będzie ewakuować mieszkańców Włocławka.

 

Tekst: Leszek Naziemiec

Zdjęcia: Tomasz Muc

 

 

 

 

 

 

1
Dodaj komentarz

1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zdzisław

Leszek jak zwykle „lekkim piórem” pisze ciekawie o ważnych sprawach. My, Jego koledzy z klubu sportowego SILESIA WINTER SWIMMING w Katowicach, tez kochamy naszą królową rzek polskich. Dlatego towarzyszymy kolegom którzy płyną ODYSEJĘ WISLANĄ i 15 sierpnia br. chcemy „hucznie” wpłynąć przez Wisłoujście do Zatoki Gdańskiej. Zapraszamy do kibicowania i na FB