Pływacki Patrol. Rozwijanie kultury pływackiej. 

     W sierpniu 2020 roku zamknąłem Odyseję Wiślaną – pokonałem z kolegą Łukaszem Tkaczem całą rzekę wpław. Staraliśmy się pokazać, że można bezpiecznie pływać w otwartych wodach i że ochrona tychże wód jest naszym wspólnym zadaniem. Prosto ujmując, naszym celem było budowanie kultury pływackiej. Już rok wcześniej myślałem o dużym projekcie aktywizującym ludzi wody, który byłby kontynuacją odysei.  Coś prostego,  co kręciłoby się samo i dało możliwość dzielenia się swoimi umiejętnościami z innymi. Przy okazji, pomyślałem, że można by zaangażować lokalne media w różnych regionach kraju.  Istnieją gminy i powiaty, gdzie umiejętności pływackie i normalne, czyli w moim przekonaniu „śmiałe” korzystanie z wód otwartych jest jakimś tabu. Akcja powinna mieć charakter zdecentralizowany: każdy patrol sam może rozmawiać ze „swoimi” mediami, mówiąc przy okazji o własnych pasjach, czy życiu zawodowym. Ogólnopolska „rama” może sprawić, że członkowie patrolu, będą mieli większą siłę przebicia np. rozmawiając o akcji z samorządowcami w poszczególnych gminach.  Każdy też może twórczo rozwinąć akcję, pokazać po swojemu coś ciekawego – byle zachować ideę. Nie ma jednego sposobu nauki pływania. Ludzie mają różne wyobrażenia, ograniczenia i przyzwyczajenia. Niektórzy członkowie Pływackiego Patrolu mogą poczuć, że sami muszą się doskonalić, że stają przed problemami, nad którymi muszą dopiero pomyśleć, czy raczej, że muszą jeszcze czegoś doświadczyć. Ale tak jest z nauczaniem. Nawet mistrz się może doskonalić. Ja sam wierzę mocno w budowanie świadomości ciała w środowisku wodnym i poznawanie zachowania samej wody. Myślę też, że w pewnym sensie, wystarczy sobie tylko przypomnieć, lub na nowo odkryć,  jak to wszystko trzeba robić. Można powiedzieć, że po trzykroć jesteśmy związani z wodą. Po pierwsze,  jako organizmy zamknęliśmy ocean we własnym ciele. Dlatego wnętrze ciała jest nieco słone. Życie powstało w wodzie. Po drugie: długo pływaliśmy w oceanach, by w końcu wyjść na ląd, ale i to nie jest przesądzone, bo znamy ssaki, które do wody powróciły. Po trzecie, zanim się urodzimy to przez dziewięć miesięcy nurkujemy i pływamy.

    Wcześniej, w swojej „walce o wodę” koncentrowałem się głównie na uświadamianiu korzyści z wprowadzenia pływania obowiązkowego do szkół. W sytuacji pandemii mam mniejszą wiarę, że ktoś podejmie ten temat. Na basenach akceptuje się mniejszą liczbę ludzi. Duża cześć nauczycieli, także dyrektorów szkół, uważa, że nauka pływania jest zbyt uciążliwa. Długofalowo warto o to jednak walczyć. To jeden z filarów budowy kultury pływackiej. Drugi filar to rozwijanie imprez typu Slow  Swimming.  Ustalamy krótką ( 1km – 1,5km) trasę, która jest ciekawa, malownicza. Płyniemy zwartą grupą w wolnym tempie. Mamy obstawę ratowniczą. Jeśli ktoś chce wejść na łódź, bo jest zmęczony, to wchodzi. Po pływaniu organizujemy piknik. Wielu chce spróbować pływania przez jeziora i rzeki, lecz nie czują się w pojedynkę na siłach, boją się lub nie lubią współzawodnictwa. To właśnie ciekawa alternatywa dla nich. Trzecim filarem może być właśnie akcja Pływacki Patrol. Budując kulturę pływacką odciążamy w pracy ratowników. Nie powinniśmy myśleć o ratownikach jako o kimś, kto bierze pełną odpowiedzialność za życie kąpiącego się. Dlaczego młody chłopak lub dziewczyna ma iść pod sąd, gdy na kąpielisku utonie czterdziestoletni mężczyzna, który wypadł nieopodal z łódki? Bo to akurat typowa sytuacja. W górach nikt nie sądzi ratowników, gdy ktoś odpadnie od skały. Ratownik na plaży, to wielka pomoc, luksus i należy mu się po prostu szacunek. Jeszcze kilka słów o alkoholu. Alkohol uważany jest potocznie za główną przyczynę utonięć. Statystyki mówią jednak, że tylko jedna osoba na 4 – 5 była pod wpływem alkoholu. Czyli większość tonie na trzeźwo. Polakom nie potrzebna  do tego wódka. Nawet jeśli u denata stwierdzono obecność alkoholu we krwi, to stanowi to po prostu okoliczność. Zwykle  nie umiał on dobrze pływać, często myślał że dobrze pływa. Owszem, jeśli ktoś jest mocno pijany, ledwo się trzyma na nogach i spadnie z mostu do wody, to inna sytuacja. Wchodzenie po „piwku” do wody to głupota, ale ludzie mają taką tendencję, że chcą zamoczyć nóżkę i już. Trudno to zmienić. Szybciej pijaka nauczymy pływać niż oduczymy pić. Po alkoholu łatwiej się zachłysnąć wodą,  łatwiej stracić orientację w jeziorze ( ta nigdy nie jest łatwa), szybciej można wpaść w panikę, jest się słabszym fizycznie i podejmuje się nietrafne decyzje. To oczywiste, ale decyzja pozostaje po stronie zainteresowanego. Na koniec jeszcze chciałem się przyjrzeć się zdaniu: „ Tylko dobrzy pływacy toną.”  W Polsce trudno zobaczyć trenujących pływaków w wodach otwartych. Gdzie są ci „dobrzy pływacy”? W Irlandii, Anglii, Czechach można ich zobaczyć. U nas chodzi o ludzi, którzy są absolutnie pewni, że są dobrymi pływakami. Źle oceniają swoje umiejętności, a najczęściej niewiele umieją. Sporo ludzi uważa, że może pływać na sprzęcie pływającym bez umiejętności pływackich.  Na szczęście coś powoli się zmienia. Przybywa pływających w otwartych akwenach.

Cel akcji:

     Przeciwdziałanie utonięciom, których notujemy co roku około 500, poprzez budowanie kultury pływackiej. Kultura pływacka to umiejętności, doświadczenie i zdolność samodzielnego podejmowania decyzji nad wodą i w wodzie. Odpowiedzialność za siebie. Oprócz tego dajemy wzór zachowań przyjaznych dla przyrody.

Jak to robimy:

     Zgłaszamy chęć udziału, kontaktując się z Leszkiem Naziemcem – koordynatorem akcji. Deklarujemy, że conajmniej 3 razy wybierzemy się na plażę nad morzem, jeziorem lub rzeką i będziemy do dyspozycji, jeśli ktoś będzie chciał skonsultować lub poprawić technikę pływacką. Możemy też sami podejść do kąpiących się i zaproponować ćwiczenia przez kilka minut lub dłużej. Możemy uczyć też nurkowania. Nosimy wszyscy te same koszulki „Pływacki Patrol”. Koszulki będą stopniowo dosyłane do zdeklarowanych uczestników akcji. Nie kładziemy nacisku na „pogadanki”, raczej na praktyczną naukę w wodzie. Doświadczanie wody. Jeśli to możliwe, powiadamiamy władze gminy i lokalne media, kiedy i gdzie ruszamy na akcję. Odwiedzamy dzikie plaże, ale możemy też uczyć na kąpieliskach strzeżonych, jeśli zarządca plaży się zgodzi.

Kto może wziąć udział?

     Trenerzy, instruktorzy, sportowcy i każdy kto czuje, że jego doświadczenie i technika pływacka wystarczy, by nauczyć czegoś innych, korzystających z kąpieli w otwartych wodach.

     Akcja będzie nagłośniona w mediach, informacje powinny pojawiać się intensywnie od początku czerwca 2021. Już jednak można  umawiać się z dziennikarzami.  Czas pomiędzy sezonami letnimi przeznaczamy na budowanie zespołu.

     Nie łamiemy prawa, staramy się współpracować z wszystkimi ludźmi wody i dobrze się bawić.

 

 

Tekst: Leszek Naziemiec

Grafika: Partol Pływacki – Monika Winkler, Slow Swimming – Aleksandra Lisek

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o